niedziela, 14 października 2007

Machina




Od dziś można sobie łyknąć w całości komiks, który narysowałem do scenariusza Bartka Sztybora i z kolorem nałożonym przez Artura "Tortura" Sadłosa. Brał on udział w tegorocznym konkursie na krótką formę komiksową na MFK w Łodzi. Nagrody żadnej nie zdobył ale został umieszczony w katalogu i fajno jest. Będę wdzięczny za opinie na temat "zrozumiałości" tego komiksu. Wiele osób, które go czytało marszczy po lekturze czoło i pyta mnie: "ale o co tu chodzi?". Na szczęście były też takie, które z zakumaniem tej historyjki nie miały problemu.

12 komentarzy:

kmh pisze...

Przebiegłe!

Świetne, "sprane" kolory.

Co do niezrozumiałości, to może tylko ostatni kadr niepotrzebnie sugeruje, że właśnie w tym momencie wyjął zębatkę.

Bo jak rozumiem, te trzy plansze to wszystko?

I chodzi o to, że traktował swój toster jak ukochaną? :)

kolec pisze...

Świetne, świetne, świetne, świetne...

...bomba, bomba, bomba, bomba.

100% zrozumiałe. Mógłbyś zrobić innych ludzi też tak mniej normalnie, ale oczywiście wiem o co wam chodzi. Świetne i bomba.
No. Przywiązanie do pracy jegomościa też można było bardziej podkreślić (w txt np).

Jaszczu pisze...

Tak, te 3 plansze to całość. Nie odpowiem na Twoje pytanie wprost, kmh. Bo właśnie to mi się podoba w pomysłach (scenarach) Bartka, że nie wali przysłowiowej kawy na ławę. I czytelnik ma miejsce na zastanowienie się i, uwaga - na własną interpretację. Jeśli nawet nie do końca pokrywa się ona z intencją autora to przecież może być równie ciekawa:)

kmh pisze...

no dla mnie interpretacje są dwie, w myśl tej drugiej, facet poświęcił swoją żonę dla fabryki i zamiast niej kupił sobie toster. zrozumiał jednak swój błąd, wymontował odpowiedni trybik i poszedł z powrotem do fabryki odzyskać żonę.

Bo praca nie może być ważniejsza od miłości i tak dalej :)

sztybor pisze...

KMH jesteś cholernie blisko ;)

godai pisze...

E, kmh, udziwniasz. Facet oddał żonę do fabryki, a tosty mu nie wychodzą, bo, zgodnie z jej słowami, to dzięki niej były tak dobre - w końcu w tosterze też robiła za brakujący trybik. Tak to widzę. Mocne, ogólnie rzecz biorąc.

Sztybor pisze...

Godai, dear mejt, masz piwsko jakieś u mnie, a i u Jaszcza pewnie też :)

kolec pisze...

No, myślałem jak Godai. Kmh udziwnił, fakt. Ale też nieźle. Każdy widzi to co chce :o))

Joł pisze...

Mocne na prawdę. Uwielbiam komiks czy książki w których samu sie główkuje.

Maciej pisze...

Hehe, nie spodziewałem się takich zdolności analitycznych u Godajego :)

Ewentualnie obaj + autorzy mamy jakieś mikrouszkodzenia mózgowia i dlatego umiemy rozpracować tą fabułkę. A "normalni" czytelnicy nie czają bazy bo to my mamy problem a nie oni.

Genialny komiks. Świetna sprawa.

kmh pisze...

Łee

to ja już wolę udziwniać

:)

Daniel Chmielewski pisze...

Piękne! Naprawdę uwielbiam te Wasze wspólne prace. Żadnego zbędnego kadru tym razem, świetny rytm, współgrające kadry między scenami (np. pomysł na koniec planszy 2 zamykający scenę, a potem smutek na początku 3 otwierający scenę),no i klarowne i niesamowicie mocne współgranie kadrów z zębatkami, które też zinterpretowałem jak Godai. Świetna sprawa, Piotrze! (No i Bartkowi też prawicę uścisnę przy kolejnym piwie).

Zbierzcie za 3 lata wszystkie wspólne szorty i zaserwujcie Polsce komiks roku 2011!