środa, 15 października 2008

Kontratak Minety





Ten kto sądził, że Kapitan Mineta to lamer, któremu wystarczy pary jedynie na jednego szorciaka, srogo się pomylił. Ten niezłomny obrońca pewnego miasteczka gdzieś we wszechświecie, powrócił z impetem w najnowszym, trzecim już, numerze zina "Hardkorporacja". W głowach twórców (oprócz mnie, za perypetie Kapitana odpowiada znany i nielubiany Bartosz Sztybor) układają się kolejne, pełne zapierające dech w pierwsiach przygody. Podpisaliśmy już kontrakt na album z najlepszym polskim wydawnictwem, więc nie ma już odwrotu.

Fota powyżej przedstawia akt tworzenia. Za pstryknięcie tejże odpowiada Ewelina.

11 komentarzy:

stab pisze...

nie wiem co napisać żeby nie było to tylko "hehe, niezłe"...

hehe, niezłe :)

Zychu pisze...

hahaha No to przynajmniej hardcore jak się patrzy! Obwisłe łechtaczki..meeen tego jeszcze nie widziałem..:O

Człowiek Potas pisze...

czyli z kim podpisaliście? bo wiesz... co człowiek to inne zdanie na temat najlepszości wydawnictwa.

jaszczu pisze...

Okazało się, że wydawca wywalił nas w powietrze. Kontrakt podpisaliśmy w sympatycznych okolicznościach, ale niestety również atramentem sympatycznym. Zabawił się naszym kosztem. A szkoda, bo to ten sam wydawca, którego Ty również pewnie uważasz za najlepszego.

jaszczu pisze...

Oczywiście z tym wydawcą to wygłupy takie niewinne.

Ale kto wie, może Hella Komiks się zainteresuje? :)

Gonzo pisze...

W sensie nie zorientowaliście się że Szymon jaja sobie robi, czy coś? :]

jaszczu pisze...

Rety, no przeca piszę, że jaja sobie robię z tym wydawcą.

To jest żart taki gupi. Tu w komentarzach też.

mikolaj pisze...

Rysuj rysuj grubasie to ci tylko na dobre wyjdzie

klc pisze...

Co to znaczy "znany i nielubiany Bartosz Sztybor"? Ja na przykład kocham tego buca i jestem z tego dumny.

jaszczu pisze...

Ja też, Krzysztofie, ja też.

Są jednak całe tabuny zawistnych i zazdrosnych ludzi, którzy nie lubią tego naszego milusińskiego, ponieważ jest młody, bogaty i zdolny.

sambor pisze...

Stara dupa jest a nie młody. Nic dobrego już z niego nie będzie