poniedziałek, 13 kwietnia 2009

On gryzł - komiksy z TAMTYCH lat




To były czasy. Jechało się bez szkicu, bez scenariusza, i w ogóle nie wykorzystywało się wymyślonych już przez kogoś innego bohaterów.

5 komentarzy:

Maciej pisze...

Jestem Afer Bladwer.

MISTRZ!

Izotop pisze...

Komiksowych wspomnień czar ^^ Ja ostatnio wygrzebałam na strychu stary egzemplarz 'Tytusa...', który mój tata, berbeciem będąc, użył jako kolorowanki.
Ha, a może wykorzystasz stare postacie i scenariusze lat dziecięcych i odświeżysz w nowym stylu? XD pozdrawiam :)

DeBe pisze...

Grube!!

Pamiętam tą historyjke z topielcem! :D
Lecieli wtedy na wyspę żartownisiów?

jaszczu pisze...

@Izotop: No Afer Bladwer ma spory potencjał. Być może z tej mąki będzie jeszcze chleb:D

@DeBe: Tak jest. Nie miałem tej księgi w domu, więc chciałem ją sobie sam narysować. Wymiękłem po dwóch planszach.

Ystad pisze...

Więc tak wyglądał osławiony Afer Bladwer... :D