poniedziałek, 29 czerwca 2009

BFK? I love it and no problem!

Wystawa “Komiks japoński – bogactwo stylów, bogactwo treści”. Za chwilę zjem dwa kilo sushi i wypiję litr nalewki śliwkowej. Jedno i drugie prima sort.

Karol napisał o tym festiwalu wszystko co sam mógłbym napisać, więc nie ma sensu powtarzać. Dziękuję wszystkim za przekozacką zabawę, która zaczęła się w piątek rano na dworcu zachodnim i trwała nieprzerwanie do wczorajszego wieczora, kiedy to klepnąłem ostatnie piątki z siostrami i braćmi w komiksikach. Mogę śmiało stwierdzić, że był to najlepszy konwent, w jakim dotychczas brałem udział.

Bartek przy planszy, która obudziła w nim miłość do mangi. Za chwilę Bartek zje dwa kilo sushi i wypije litr nalewki śliwkowej.

Piątek wieczór. Poszukiwania knajpy z tańcami. Wielka piona dla Unki, która zajęła się nami jak zawodowy przewodnik. Ostatecznie wylądowaliśmy w Szafie. I było to bardzo udane lądowanie.

Asu i Szymon już nie mogą doczekać się komiksików. W tle Ystad znowu się czai, żeby komuś przyłożyć. Straszny huncwot.

Marsz zombiaków.

Od prawej - ja i Paulina Christa. Świetna kumpela mimo, że nie rysuje komiksików.

David Lloyd macha do mnie. Ja odmachuję, ale nie widać tego na zdjęciu.


Człowiek po lewej to nie Marion Cobretti, jakby się wydawało na pierwszy rzut oka. To KRL, który wraz z Łukaszem odpoczywa po sutej kolacji w przepięknych gdańskich plenerach. Ja też jestem na tym zdjęciu - w okularach Karola.

Moja fotorelacja jest bardzo skromna, ponieważ musiałem ostro oszczędzać baterię w moim komórczaku. Nie wytrzymała ona jednak do interparty w Irishu, na którym podobnie jak wszyscy bawiłem się przednio. Dzięki dobremu, tłustemu podkładowi zapodanemu na kolacji, wypiłem morze wódy z martini i byłem cały czas w formie. Pamiętajcie - tłusty podkład podstawą dobrego chlania.

Jeszcze raz propsiaki dla wszystkich, z którymi miałem przyjemność spędzić ostatnie trzy dni. Jesteście najlepsi.

12 komentarzy:

Olga Wróbel pisze...

Jaszczu, ale najzabawniejszym obrazem, który został mi w głowie, była Twoja twarz w oknie taksówki w niedzielę rano. Szkoda, że tego nie mam na zdjęciu...

Ystad pisze...

Wypraszam sobie. Ja jestem pacyfistą ! a jak ktoś w to nie wierzy to wpi..rdol ;)

już to pisałem, ale będę to powtarzał jeszcze przez długi czas. Świetna impreza, świetni ludzie. Naprawdę wyśmienicie spędzony czas w wyśmienitym towarzystwie. Chcę więcej :D i to jak najszybciej

Vincent van Blogh pisze...

Szkoda, że on sam nie widział tej miny!!! Tak, to definitywnie ja ważniejszy motyw niedzieli. Wiedza o co chodzi tylko ci, którzy jechali samochodem obok taksówki, w której siedział Jaszczu.

TeO pisze...

Kostka smalcu na szybie w drodze powrotnej zrobiła swoje :p

mat pisze...

http://www.pastelportal.com/stories/bfk-2009/

unka pisze...

a ja nie zrobilam tlustego podkladu a i tak sie dobrze trzymalam ): ale to chyba kwestia tego, ze chlalam ostatnio dosc intensywnie i organizm mial juz wyjebane na kolejne procenty.

koka pisze...

dziękuję za wyproszoną fotorelację :)

pjp pisze...

Nie mam czasu nic napisać! Korekta Twoja mać.

Buziaki ;).

Mr. Herring pisze...

Myślę, że lądowanie w Szafie to klasyk dla turysty.

jaszczu pisze...

@mat - świetniaska relacja:)

@unka - Ty jesteś kobieta-demon, Ty nie potrzebujesz tego typu porad. Sa one raczej dla takich cienkich bolkó, jak ja:)

@koka - będą lepsze (np. ta u Mateusza już jest). Ludzie napinali foty normalnymi aparatmi, a nie tak jak ja, burakiem.

@Olga i Wojtek - ja nie robiłem żadnej miny. Ja tak wyglądam:)

Daniel Chmielewski pisze...

Ładuj!

Ach, ileż cudownych wspomnień mi zagwarantowaliście przez te 3 dni. Dla mnie zaskoczeniem tej imprezy byłeś Ty śpiewający. Nie podejrzewałem Cię o taki głos!

A w żadnej relacji nie przewinęła się wzmianka o E.D. Rozumiem, że dopóki nie zostanie nagrane i oficjalnie wypuszczone, to milczymy na ten temat?

jaszczu pisze...

Tak jest Danielu. E.D. do czasu nagrania i wydania jest opcją KMWTW.