poniedziałek, 20 lipca 2009

Tate w Ziniolu


W najnowszym, piątym numerze Ziniola ukazał się szorciak mojego autorstwa pt. Tate.
Ponieważ mam bardzo natrętne szmery w głowie, które nakazują mi popełnić jeszcze kilka podobnych szortów, mam ogromną prośbę do osób, które miały okazję się z tym komiksem zapoznać. Napiszcie proszę w komentach, co Wam w nim zgrzyta, a być może moje nikłe umiejętności scenopisarskie wzrosną dzięki temu choć o promil i uda się tych błędów uniknąć w kolejnych historyjkach. Jeśli nie lubicie wytykać błędów publicznie, skrobnijcie maila. A jeżeli w ogóle nie lubicie pisać, powiedzcie mi przy najbliższej okazji piwno-komiksowej (tylko kiedy będę jeszcze trzeźwy, bo rozmowy po pijaku pamiętam bardzo szczątkowo:).
Będę Wam za to niezmiernie wdzięczny.

3 komentarze:

arcz pisze...

Nie mam Ziniola pod ręką, ale z tego co pamiętam, to jak dla mnie Twój szorciak się po prostu urywał i myślałem, że np. zabrakło ostatniej strony, że dziwnym trafem nie trafiła do druku.

Nie znam się za bardzo na komiksowym mejkingofie, ale może zamiast ostatniego kadru z samym tekstem, warto by walnąć szerszy z grafiką i słowem z offu?

Widzę to np. jako jeden szeroki na całą stronę kard, gdzie widać Ciebie w swoim już poważnym wieku ciskającym tego szorta przy biureczku, a w tle np. TV w którym leci wspominany przez Ciebie w historii film.

Pzdr!

jaszczu pisze...

Dzięki arcz. Już zaczynałem się głupio czuć z brakiem jakiegolwiek odzewu:) bardzo fajny pomysł na puentę, choć miałem takie założenie, że w tych szortach(o ile powstaną następne), będę opowiadał takie epizodziki z mojego dziciństwa, bez tak wyraźnego odwoływanie się do tego, co się ze mną dzieje dzisiaj.

Tekst w ostatnim kadrze, został na prośbę wydawcy zmieniony (z pomocą Sztybka), ale nie wiem czemu poszedł w wersji pierwotnej. Ten nowy tekst był taki: "W czasach dwukanałowej telewizji, zabawy często bywały brutalne.
Tego jednak w telewizji nie pokazywano. W końcu były tylko dwa kanały..."
Był on na pewno bardziej "klamrowaty", ale albo się nie spodobał luckowi, albo poszła pierwotna wersja przez przypadek.

Daniel Chmielewski pisze...

No, faktycznie to zakończenie brzmi lepiej. Strasznie żałuję, że nie dostałem tej wersji. Dziwne o tyle, że wszystko konsultujemy ze sobą.

Następnym razem zgłoszę się, czy mam właściwą wersję.

Tak czy siak, mimo tego co mówiłem w Hydrozagadce, gdy czytałem to już później, z dystansu, to o wiele cieplej odebrałem ten komiks. Jestem bardzo ciekaw kolejnych scenek.